Seminarium Śląskie w Krakowie

Gmach Seminarium Śląskiego w Krakowie

Pod adresem Aleja Mickiewicza 3, stoi sobie mocno przyszarzały, cofnięty nieco w głąb posesji budynek. To dawna siedziba Seminarium Diecezji Śląskiej (Katowickiej). Skąd seminarium śląskie akurat w Krakowie? Kaj Ślunsk pierunie, a gdzie Kraków? By to zrozumieć, musimy się cofnąć do roku 1925, a nawet trochę wcześniej. Albowiem do momentu odzyskania przez Polskę niepodległości i wybuchu powstań śląskich, Śląsk należał do Prus. Ta bogata, potężnie zurbanizowana i uprzemysłowiona dzielnica stanowiła jeden z filarów ich mocarstwowości. Prusy były jednak państwem ewangelickim i – szczególnie w pewnych okresach – miały w zwyczaju prześladować Kościół Katolicki. Wyznanie katolickie było na Śląsku z reguły jednoznacznie tożsame z polską narodowością i tym samym stanowiło potencjalne zagrożenie dla niemieckich władz. Szczególnie w takim multi-kulti regionie, gdzie silna polska mniejszość domagała się respektowania swoich praw. 

Gdy po I wojnie światowej dokonano podziału Śląska pomiędzy Polskę i Niemcy, należało właściwie od nowa zbudować tu organizację kościelną.

Powstanie diecezji śląskiej

W roku 1925 (dopiero!)  diecezja krakowska została podniesiona do rangi arcybiskupstwa. Wydzielono z niej wówczas nowe diecezje – w tym właśnie śląską, z siedzibą w Katowicach. Nowe struktury wymagały nowych ludzi, ale skąd ich wziąć? W tym celu powołano nowe seminarium. Tyle, że na Śląsku, gdzie jeszcze niedawno katolicyzm był prześladowany, brakowało po prostu odpowiednich kadr i zaplecza. Co robić? I tu z pomocą wkracza nieodległy Kraków – pełen kościołów i klasztorów w pełnym rozkwicie. Dlatego właśnie to w grodzie Kraka podjęto się dzieła kształcenia kleryków dla Śląska. I nie tylko dla Śląska zresztą – na podobnej zasadzie działało seminarium dla diecezji częstochowskiej przy ulicy Bernardyńskiej (Częstochowa to były zabór rosyjski, a więc katolicyzm miał się tam nie lepiej niż w Prusach).

Architekci odpowiedzialni za siedzibę seminarium śląskiego w Krakowie

Budynek, o którym dziś mówimy, jest dziełem architektów Zygmunta Gawlika i Franciszka Mączyńskiego.

Przy okazji warto wspomnieć, iż ci sami panowie zaprojektowali przy okazji nową katedrę i siedzibę kurii biskupiej w Katowicach. Seminarium wybudowano w latach 1925-28. Modernistyczna budowla ozdobiona jest licznymi detalami – tak roślinnymi, jak i o motywach zwierzęcych. Warto je sobie obejrzeć z bliska, przechodząc w okolicy. Szczególnej uwadze polecamy portal wejściowy, jak i samo ogrodzenie, oddzielające budynek od ulicy. Ciekawe! Niektóre wymyślne „stwory” tam przedstawione mają niewiele chyba wspólnego ze stworzeniami biblijnymi – chyba, że mówimy o takich, które nie zmieściły się do arki Noego. Ale co tam, niech sobie będą. Jeśli jeszcze wspomnimy, iż płaskorzeźby czterech ewangelistów (na górze budynku), stworzył artysta tej klasy co Xawery Dunikowski, to mamy pełny obraz znakomitego przykładu krakowskiego modernizmu. 

Dawne seminarium śląskie dzisiaj

Dziś śląscy klerycy kształcą się już w Katowicach.

Natomiast nasz budynek jest użytkowany przez UJ. Szkoda tylko, że jest taki szary i trochę przez to smutny. Ale nic dziwnego – stoi przy zatłoczonych i pełnych spalin Alejach, a jego elewacji nikt nie odnawiał od… nowości, czyli już prawie stu lat! Choć ciężko może w to uwierzyć, ale w ogóle większość międzywojennych kamienic w ciągu Alei Trzech Wieszczów ma oryginalne tynki z lat 20. i 30. XX wieku. Owszem, są szare, ale poza tym z reguły trzymają się w doskonałej kondycji. Bez żadnego remontu! Jeśli przyjrzymy się im pod słońce, wiele z nich mieni się, jakby były wyłożone milionami maleńkich, szklanych opiłków. To efekt zastosowania specjalnych, szlachetnych tynków z dodatkiem miki – powszechnie stosowanych w międzywojennym Krakowie.

A dziś?

Może lepiej, że nikt nie remontuje tych kamienic. Współczesna „odnowa” tych obiektów to często raczej ich dewastacja. Szlachetne tynki w różnych odcieniach i wielobarwne detale ze sztucznego kamienia, są bezmyślnie (jak leci, „po taniości”) zamalowywane ulubioną w Krakowie farbą w kolorze lekko ściętej jajecznicy. Ulegając tym samym bezpowrotnemu zniszczeniu. Architektura modernizmu jest wciąż traktowana przez wielu jak zło wcielone i beztrosko niszczona. Za takie coś powinno się karać obcięciem członków (wszystkich).

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.