Wesoła – jurydyka szlachecka

Wesoła – jurydyka XXI w.

Skoro poznaliśmy już jurydykę miejską i kościelną, dziś więc czas na szlachecką. Tym razem zlokalizowaną na wschód od Rynku – Wesoła! W drogę!

Zanim powstała Wesoła

Tereny, o których teraz będzie mowa, mają bardzo długa historię i różnie też bywały nazywane: raz określano je mianem Wał Miejski, innym razem jako Przedmieście św. Mikołaja. Ta druga – szczególnie miło nam dziś brzmiąca nazwa – nawiązuje do ulicy Mikołajskiej i zamykającej jej niegdyś bramy o tej samej nazwie. Ulica ta wiodła bowiem wprost na opisywane dziś przez nas przedmieście. Istniała tu bardzo stara osada, zlokalizowana przy niemniej starym (grubo jeszcze przedkolacyjnym) kościele św. Mikołaja, a wszystko to funkcjonowało przy (jeszcze starszej) drodze – prowadzącej z Krakowa na Ruś. To jeden z najdawniejszych i najważniejszych historycznych traktów w naszym mieście (ob. ul. Kopernika). Przy nim zaś od zamierzchłych czasów funkcjonowała osada.

Właśnie takie osady stanowiły zaczyn, z którego w przyszłości wyrosło ciasto… tzn. miasto Kraków. Los chciał jednak, że ta akurat osada, nie została objęta programem lokacji Bolesława Wstydliwego w 1257 roku i pozostawiono ją poza granicami miasta. W efekcie jedno z centrów osadniczych Krakowa, stało się jedynie jego przedmieściem. 

Brama Mikołajska, akwarela A. Płonczyński, XIXw.

Dlaczego kościół Św. Mikołaja?

Jak już wiemy, tutejsza droga stanowiła element arcyważnego szlaku handlowego łączącego Kraków z Rusią. Czy też Kraków raczej był jednym z punktów na trasie, biegnącej dalej na Zachód, ale to w tej chwili nie ma dla nas znaczenia. I to tu – przy kupieckim trakcie wschodnim – stanął kościół p.w. św. Mikołaja, który jest akurat patronem kupców i… Rusi właśnie. Przypadek? Tak mógłby uważać jedynie ktoś wysoce nierozsądny. Dzięki takiemu posunięciu bowiem, kupcy przybywający ze wschodu, witani byli u bram Krakowa właśnie przez kościół noszący wezwanie ich ukochanego patrona! Po setkach kilometrów wędrówki np. z Kijowa, czekał ich jakże miły akcent. I jak tu w tym gościnnym Krakowie, nie wejść w różnorakie biznesy z miejscowymi? Doprawdy, wezwania kościołów NIGDY nie bywały przypadkowe…

Charakter tego przedmieścia

Mijały lata, a nawet wieki. Kupcy przybywali i odjeżdżali, przedmieście mikołajskie zyskało charakter częściowo przemysłowy. Rzeźnia cechowa na Kotłowem, blich miejski i młyny na brzegu Prądnika – która to rzeka przepływała wówczas tuż obok kościoła św. Mikołaja. Pozostawało jednocześnie przedmieściem stosunkowo zielonym, o niezbyt gęstej zabudowie, w tym licznych willach i dworkach rozsianych wśród ogrodów. Funkcjonował tu zbór kalwiński z cmentarzem (stąd dziś nazwa ulicy Ariańskiej), oraz celestat – strzelnica miejska. I dopiero w 1639 roku, po raz pierwszy w dziejach miasta, pojawia się nowa nazwa dla tego obszaru: Wesoła.

Wesoła?!?

Nazwę taką wybrała ówczesna właścicielka tych terenów, Katarzyna z Ostrogskich Zamoyska – potężna magnatka i doświadczona inwestorka (założycielka np. miasta Janów Lubelski), która powołała do życia pierwszą szlachecką jurydykę w Krakowie. Nie wiadomo skąd wzięła się ta nazwa. Może było tu po prostu zielono, sielsko i przyjemnie? Dopiero w 1642 roku, akt lokacji zostaje zatwierdzony przez króla.

Ze wszystkich szlacheckich jurydyk Krakowa, Wesoła funkcjonowała jako najsilniejsza gospodarczo, ale i tak daleko jej było choćby do np. jurydyk duchownych. Co ciekawe, właścicielka, Katarzyna Zamoyska, sprzeciwiała się osiedlaniu partaczy na swym terenie – przynajmniej oficjalnie. I tu nie obeszło się jednak bez sporów sądowych z miastem – w dodatku przez Kraków przegranych. Sami Zamoyscy w różnych dokumentach nazywali swą jurydykę „miasteczkiem Wesoła pod Krakowem”.

Z czasem Wesołą przejął inny możny ród – Radziwiłłowie. Dlatego zmieniono nazwę jurydyki na Radziwiłłowskie – ostatecznie jednak się ona nie przyjęła (pozostała na pamiątkę jedynie w nazwie jednej z okolicznych ulic) i po dziś dzień obszar ten funkcjonuje znów jako Wesoła.

Katarzyna z Ostrogskich Zamoyska.
Źródło: Wikipedia

Zniszczenia

Tak jak inne przedmieścia, Wesoła była niszczona podczas wojen i oblężeń. Z czasem wyrosły na jej terenie nowe kompleksy klasztorne. Natomiast pod koniec XVIII wieku, w wyniku likwidacji jednego z nich, ulokowano na poklasztornym terenie klinikę uniwersytecką, przeniesioną z Małego Rynku (kiedyś sobie już o niej opowiadaliśmy). Taki był zaczątek „dzielnicy szpitalnej”, jaką w praktyce stała się z czasem Wesoła. Odtąd całe pokolenia krakowian rodziły się, leczyły, jak i umierały w szpitalach „na Kopernika”.

Ważne obiekty

Z innych obiektów historycznych na Wesołej, należy wspomnieć o Ogrodzie Botanicznym i towarzyszącym mu Obserwatorium Astronomicznym. Jest to relikt jednego z licznych tu niegdyś założeń pałacowo-ogrodowych. Nad dzielnicą do dziś dominuje potężna wieża kościoła Jezuitów z początku XX wieku – jednego z najokazalszych w Krakowie. Z rozmysłem użyłem tu słowa „dzielnica” – w 1859 roku bowiem, Wesoła osiągnęła status dzielnicy katastralnej nr VI. A warto wiedzieć, że podział katastralny, jest do dziś przez „ortodoksyjnych” krakusów uważany za bodaj najdoskonalszy, najbardziej klasyczny i logiczny w dziejach miasta. A może przywiązanie do niego wynika z tego, że był jednym z najdłużej funkcjonujących? Ten system podziału administracyjnego przetrwał niemal 100 lat! Do dziś też na obszarze Wesołej znajduje się historyczny Celestat – miejsce spotkań Bractwa Kurkowego – choć nie całkiem tam gdzie przed wiekami.

Współcześnie

Na koniec zaś słówko o dalszych losach Wesołej. Jest to bowiem rzadki przypadek, gdy obszar jurydyki szlacheckiej stał się własnością miejską. Kiedy? Nie tak znowu dawno, jesienią 2019 roku. Wówczas to władze Krakowa, odkupiły ten teren od Collegium Medicum UJ. Stało się to wreszcie możliwe dzięki długo wyczekiwanej przeprowadzce tutejszych klinik, do nowoczesnego kompleksu szpitalnego na Prokocimiu. I tu zasadnym staje się pytanie: co dalej?

„Oto w 1 ćw. XXI wieku, władze miasta stanęły przed niebywałą szansą wykreowania nowej dzielnicy. Ostatniej już do zagospodarowania przestrzeni w szeroko rozumianym centrum Krakowa” – tak kiedyś zapewne napiszą o tym (znacznie poważniejsi od nas) historycy. Jak będzie brzmiał jednak koniec powyższej wzmianki? Uda się zrobić to należycie? Czy jesteśmy w stanie stworzyć na Wesołej miejsce, z którego będziemy mogli być dumni przed następnymi pokoleniami?

Władze Krakowa uspokajają: wszystko będzie cacy. Miejscy aktywiści krytykują: już wszystko idzie źle. Bez wątpienia wyprowadzka klinik i likwidacja nasypu kolejowego radykalnie odmienią oblicze dzielnicy. Należy mądrze pokierować dalszymi zmianami, by uzyskać nową przestrzeń o europejskiej jakości. Dotychczasowe dokonania w tej dziedzinie (np. tzw. Nowe Miasto przy dworcu, III Kampus UJ na Ruczaju, otoczenie tak prestiżowych obiektów jak Centrum ICE i Tauron Arena) każą zachować daleko idącą ostrożność. Ja jednak jestem naiwnym optymistą. Monitorujmy sytuację. I trzymajmy kciuki za jurydykę Wesoła. Jej historia jeszcze się nie zakończyła.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.