Mozaika przy Stadionie Korony

Stadion Korony

Stadion Korony

Chociaż wszyscy znają halę Klubu Sportowego Korona przy ulicy Kalwaryjskiej, to już nie każdy wie, że wysoko na szczycie Krzemionek, ukryty jest stadion tejże drużyny. Przy czym słowo „ukryty” jest tu jak najbardziej na miejscu. Od wielu już lat zaniedbany, zapomniany, schowany trochę na uboczu. Ale jednocześnie atrakcyjnie tajemniczy. Jeśli ktoś trafi nań przypadkiem i tak się zdarzy, że będzie tutaj zupełnie sam, to poczuje magiczną niemal atmosferę tego miejsca. Stadion wykuty jest w szczycie skały. Ze skały tej (czyli z wapienia) wykonano elementy infrastruktury, takie jak budynek klubowy z wieżyczką (niegdyś zegarową), czy bramki z „kanciapą” dla sprawdzających bilety wstępu.

Jak wygląda i co można znaleźć na Stadionie Korony?

Kamienne, częściowo zarośnięte trybuny kojarzą się z odkrytym gdzieś na pustkowiu starożytnym amfiteatrem.

Trybuny te, rozsadzane przez roślinność, coraz bardziej kruszeją z każdym rokiem, ale jakoś dodaje im to tylko specyficznego uroku. Posadzka w podcieniach budynku klubowego wyłożona jest mozaiką (o motywach sportowych), złożoną z tysięcy elementów. Po bliższym przyjrzeniu się im, można wnioskować iż pochodzą one ze starych krakowskich kamienic. Są to porozbijane płytki, którymi wykładano na przełomie XIX i XX wieku sienie i klatki schodowe licznych domów. Z niektórych kawałków da się jeszcze odczytać nazwę producenta. Doprawdy, ciekawe jest to miejsce!

Stadion Korony

Wszystko to powstało w latach 50. XX wieku, choć dalekie jest od estetyki socrealizmu. Pięknie odremontowane (a nie wyburzone!), byłoby dumą Krakowa. Aż trudno dziś uwierzyć, że to miejsce niegdyś tętniło życiem. Widownia na trybunach dopingowała zmagania sportowców. Wszystko się jednak pewnego dnia skończyło. Z pewna przesadą trochę jak w Prypeci – Czarnobylu. Ludzie odeszli, obiekt popadł w ruinę. Już pod koniec PRL-u klub przestał sobie radzić i jego infrastruktura podupadła.

Stadion Korony dziś.

Ostatnio odwiedziłem stadion Korony i trochę się jednak zmieniło. Nie żeby coś odremontowano, nic z tych rzeczy. Ale coś się jednak dzieje. Budynek klubowy jest użytkowany, funkcjonuje mała gastronomia w postaci foodtrucków. W pobliskiej hali namiotowej trwa jakiś mecz. Nie jest już aż tak „dramatycznie”, jak podczas moich wcześniejszych wizyt. Od lat mówi się o generalnym remoncie tego miejsca, może kiedyś w końcu dojdzie on do skutku. Byle z szacunkiem do tego, co już tutaj jest. Specyficzny klimat – ten dzisiejszy – przepadnie, ale ważne by stadion wrócił do pełnego życia. Chociaż ja osobiście lubię tak jak jest. Oaza spokoju w centrum Krakowa. A wy krakusi? Znacie to miejsce – wielu z Was przejeżdża w pobliżu codziennie. Przyznać się, kiedy byliście tu po raz ostatni?

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.