Nowa Huta – jej budowa czyli kryptonim 'Gigant’

Nowa Huta – Kryptonim 'GIGANT’

Nowa Huta? Wszelkie tajne operacje mają swoje kryptonimy. Operacja, o której dziś mówimy nie mogła być utajniona (choćby ze względu na swoją skalę). Ale czasy były szczególne – świat szykował się do III wojny światowej. Dołożono więc należnych starań, by nikt postronny nie dowiedział się za wcześnie, co kryje się pod projektem o tajemniczej nazwie „Gigant”. A kryła się pod nim największa inwestycja powojennej Polski. Budowa nowego miasta. Nowej Huty.

Dlaczego zbudowano Nową Hutę?

Pomysł budowy nowego, wielkiego kombinatu hutniczego i otaczającego miasta, nie był raczej związany ze słynnym referendum („głosuj 3 x TAK”), w którym krakowianie (i nie tylko zresztą oni) wyrazili się negatywnie na temat proponowanych w Polsce zmian. Powodów do nowej inwestycji było sporo – konieczność rozruszania wyniszczonej wojną gospodarki, chęć znaczącego przyspieszenia industrializacji kraju oraz katastrofalne przeludnienie polskiej wsi. Wszystkie te problemy można było po części rozwiązać budując jeden, gigantyczny zakład przemysłowy, dający pracę grubym tysiącom ludzi. Wsparcie technologiczne zaoferowali nam Sowieci (tzw. propozycja nie do odrzucenia). Pozostała jedynie kwestia lokalizacji.

Gdzie chciano wybudować Nową Hutę?

Pomysłów było kilka – od Pomorza przez Gliwice, po okolice Połańca. Pod uwagę brano m.in. miejscową bazę surowcową oraz dostępność do dużej ilości wody (niezbędnej ze względów technologicznych). Kraków nie posiadał surowców. Ale był dobrze skomunikowany i można je było sprawnie i szybko dostarczać z innych rejonów. Wisła zapewniała wodę w pożądanej ilości. A sam Kraków? Stanowił doskonałe źródło kadr, inżynierów, zaplecza intelektualnego. Posiadał też gotową, rozwiniętą infrastrukturę. Dlatego 17 lutego 1949 roku zapadła ostateczna decyzja – nowe miasto wyrośnie właśnie pod Krakowem, na żyznych polach Mogiły, Krzesławic i Pleszowa.

Początki budowy

Już 29 marca utworzono nową jednostkę administracyjną „Nowa Huta”, a w czerwcu przystąpiono do wytyczania ulic i budowy pierwszego bloku. W pierwotnej, skromniejszej wersji miasto miało liczyć ok. 60 tys. mieszkańców. Później jednak, zaplanowano dołożyć dodatkowe 40 tys. Pierwsze budynki powstawały jeszcze w szczerym polu, bez zatwierdzonego planu generalnego. Dopiero potem, zespół urbanistów i architektów (znakomitych zresztą, przeważnie o lwowskich korzeniach) przedstawił gotową wizję Nowej Huty. Projektowanej jako miasto utopijne, idealne, samowystarczalne, wzór do naśladowania w przyszłości. Rozpoczęło się więc budowanie nowego satelity Krakowa. Nie pierwszego zresztą przecież w historii.

Kto był autorem Nowej Huty?

Za „twórcę” samego Krakowa uchodzi Bolesław Wstydliwy. Kazimierz Wielki lokował miasta Kazimierz i Kleparz. Cesarz Józef II wytyczył plany Podgórza. Kto zatem lokował Nowa Hutę? Jak zwykle, sukces ma wielu ojców. Akt lokacji mógłby niewątpliwie wystawić niejaki Josif Wissarionowicz Dżugaszwili, szerzej znany światu pod pseudonimem Józef Stalin. On to właśnie „zaproponował” nam koncepcję całej inwestycji, wzorowanej w ogólnych założeniach na podobnym przedsięwzięciu w Magnitogorsku – na Uralu. Był nawet pomysł nazwania nowego miasta imieniem Stalina, ale ostatecznie zaszczyt ten przypadł Katowicom („Stalinogród”). Oficjalnie jednak, autorami Nowej Huty miały być czynniki narodowe polskie, a nie towarzysze radzieccy. Dlatego równie dobrze akt lokacji mógł wystawić polski odpowiednik Stalina (i jego wasal), Bolesław Bierut. 

Kto zaś był zasadźcą? Tu chyba trzeba by wymienić zespół projektantów z Tadeuszem Ptaszyckim na czele, Stanisławem Juchnowiczem, Januszem i Martą Ingardenami oraz wieloma innymi. Wymyślili oni wszystko co potrzebne do życia w mieście – rynek (Plac Centralny), szkoły i przedszkola, szpital, budynki dla celów kultury i rozrywki. Zaplanowali kawiarnie i księgarnie, parki, siedziby urzędów, obiekty sportowe, olbrzymi zalew (niezrealizowany), szerokie aleje i oczywiście wygodne mieszkania. Cały ten układ realizowano w oparciu o trzy osie – Miasta, Pracy i Wypoczynku. Jak przystało na porządne miasto, na rynku miał stać ratusz – będący architektonicznym miksem renesansowego ratusza w Zamościu, oraz Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Szkoda, że nie powstał. Ponadto przygotowano też projekty innych niż huta im. Lenina obiektów przemysłowych, a strefę w której były zlokalizowane oddzielono od części mieszkalnej szerokim pasem zieleni.

System obronny nowego miasta?

Wszystko jak w średniowiecznym mieście, gdzie rzeźnie, młyny i garbarnie lokalizowano poza murami obronnymi. A właściwie to i o obronności Nowej Huty pomyślano. Tyle, że zamiast baszt i fortyfikacji, urządzono system ponad 250 schronów przeciwlotniczych i przeciwatomowych. Liczne zaułki, głębokie bramy, „tajne” przejścia między blokami i „renesansowe” attyki wieńczące budynki, też projektowane były z myślą o walkach ulicznych. Co zresztą po latach srodze się zemściło na politycznych decydentach – posłużyły one za doskonałe schronienie dla… manifestantów i opozycjonistów, uciekających przed ZOMO i milicją. Zamiast spodziewanych amerykańskich żołnierzy, władza zmagała się na ulicach z własnymi obywatelami. A „zadymy” w Nowej Hucie były naprawdę ostre…

Czym kuszono nowych mieszkańców?

Czym skuszono przyszłych mieszkańców? Nie było wprawdzie żadnej wolnizny od opłat i tym podobnych rzeczy, ale oferowano jednak możliwość pracy, rozwoju, możliwość dostania mieszkania i przede wszystkim szansę na samo życie w mieście – co dla większość przybyszów z prowincji stanowiło życiowy awans. A parę kilometrów tramwajem i już było się pod krakowskimi Sukiennicami, i już chrupało się obwarzanka! I ów tramwaj to zresztą właściwie jedyne co łączyło ze sobą oba te miasta, przynajmniej w pierwszych latach ich koegzystencji. 

Połączenie Nowej Huty z Krakowem

Już bowiem 31 marca 1951 roku, władze zmieniły swoje pierwotne plany dotyczące rozwoju Nowej Huty jako odrębnego miasta i włączyły ją w obręb Krakowa. Utrzymywanie obok siebie dwóch odrębnych organizmów, z własnymi urzędami i zdublowanymi instytucjami nie miało bowiem ekonomicznego sensu. Żywot miasta Nowa Huta był więc krótki i podzieliła ona wkrótce los Kazimierza, Kleparza i Podgórza, stając się jedynie dzielnicą. Zaniechano więc budowy ratusza i innych monumentalnych obiektów.

Nowa Huta atrakcją turystyczną?

Wkrótce w ogóle odrzucono architekturę socrealizmu, zmieniając pierwotne założenia i zabudowując wszystko banalnymi w większości blokowiskami. Jednak i ten nigdy niedokończony „kikut” jest dziś wielką atrakcją, autentycznym unikatem i pamiątką czasów, w których powstawał. Również pamiątką m.in. i dla historii mojej rodziny. A tymczasem, mieszkańcy naszego miasta wciąż dzielą się na „krakusów” i „hutasów”. Mimo upływu lat, dzisiejsi nowohucianie zachowali swoją własną tożsamość. Potencjał projektu „Gigant” wciąż nie został więc jeszcze wyczerpany.

Żródło: Wikipedia

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.