Ulica Kupa w Krakowie.

Krakowska toponimia cz. 2

Czego “kupa” jest na ul. Kupa? Czy Poniedziałkowy Dół może mieć tylko depresyjne skojarzenia? Gdzie szukać Rozrywki, a gdzie Sielanki? Odpowiedzi na te pytania i wiele innych znajdziesz poniżej!

Dzisiaj kontynuować będziemy temat ciekawostek związanych z krakowskim nazewnictwem. W poprzedniej części skupiliśmy się na nazwach odnoszących się do różnych regionów geograficznych świata (link: https://ciekawikrakowa.pl/krakowska-toponimia-cz-1-kraje-i-regiony/ ). Dziś zapoznamy się z innymi nazwami własnymi, które po prostu wyróżniają się i zwracają na siebie uwagę.

Ulica Kupa

Przechodząc od razu do rzeczy, niekwestionowanym liderem w tej materii, wywołującym najwięcej emocji jest ulica Kupa. Znajduje się ona na żydowskim Kazimierzu i jej nazwa oczywiście nie pochodzi z języka polskiego. Określenie to wywodzi się z hebrajskiego słowa „mi-kupat ha-kahal”, oznaczającego coś w rodzaju budżetu gminy żydowskiej, ze środków którego ufundowano stojącą tu synagogę (noszącą zresztą tą samą nazwę). Samo słowo „kupa” ma znaczyć dosłownie tyle co ów skarb, budżet. Spotkać się można też z mniej wiarygodną teorią iż „kupa” to po hebrajsku „mnóstwo pieniędzy”. Czyli jak to niektórzy złośliwie komentują…. kupa kasy. Śmichy-chichy ale kto wie, może mają rację i słowo to w języku polskim rzeczywiście przejęliśmy niegdyś od żydowskich współmieszkańców naszego kraju? Sprawę tę zostawiamy do rozstrzygnięcia językoznawcom.

Poniedziałkowy Dół

Po głębszym namyśle, na zaszczytne drugie miejsce najbardziej intrygujących nazw miejscowych, wysuwa się sławetny, „memogenny” Poniedziałkowy Dół. Ulica o takiej nazwie naprawdę istnieje w Krakowie! Zlokalizowana jest w sąsiedztwie Lasu Wolskiego i jej nazwa była wielokrotnie już tłumaczona i wyjaśniana. Grunty te, wraz z leśnym wąwozem, należały niegdyś do niejakiego pana Poniedziałka. Ot i cała tajemnica. Ale określenie „Poniedziałkowy Dół” niezmiennie cieszy. Na zasadzie analogii całkiem niedaleko stąd istnieje sobie choćby ulica o nazwie Jontkowa Górka.

Ulica rozrywki

Dla rozluźnienia przenieśmy się teraz na ulicę Rozrywki. Ze względu na pewne niejasności zabawimy tu chwilę dłużej. Ta sielska nazwa nie wywodzi się od żadnej knajpy, która miała się tu mieścić w XIX wieku (i której goście mieli oddawać się tu różnym uciechom i rozrywkom). Gdzieniegdzie można takie rzeczy wyczytać. Knajpa może i sobie była, ale ulica wzięła swoje miano od przepływającego w pobliżu potoku Sudół Dominikański, zwanego potocznie właśnie „Rozrywką”. Żeby było zabawniej nie można nie wspomnieć, że właśnie przy tej ulicy mieści się Miejskie Centrum Profilaktyki Uzależnień – czyli krakowska izba wytrzeźwień (przez petentów zwana m.in. „żłobkiem”). Miejsce to jest powszechnie w Krakowie znane, oczywiście przede wszystkim ze względu na swój humorystyczny w tym kontekście adres. Jeśli nad ranem dowiadujemy się że ktoś ze znajomych „wylądował na Rozrywki”, oznacza to, że impreza poprzedniego wieczoru była konkretna.

Sielanka

W zupełnie innej części miasta (na Woli Justowskiej), jest natomiast ulica Sielanka. Ta beztroska nazwa rzeczywiście wywodzi się od działającego tu niegdyś, bardzo popularnego podmiejskiego lokalu. O lokalu tym już nikt dziś nie pamięta, jego tradycja przetrwała jednak w nazwie ulicy (i w ogóle tego rejonu Woli Justowskiej). I dobrze! Takie sympatyczne pamiątki z przeszłości pomagają w budowaniu tożsamości miejsca. I po prostu miło brzmią dla ucha.


Ulica Dajwór w Krakowie.
Ulica Dajwór w Krakowie.

Dajwór

W poszukiwaniu następnych ciekawostek nazewniczych, ponownie udajemy się na Kazimierz. Znajdziemy tam ulicę Dajwór. Jeździmy/chodzimy sobie nią często. A czy zastanawiamy się skąd ta dziwna nazwa? W zamierzchłych czasach funkcjonował tam miejski folwark! Władze Kazimierza dzierżawiły go różnym podmiotom. Jednym z takich dzierżawców został w XVII wieku niejaki pan Tomasz Dajwór właśnie. Pan Tomasz dzielnie tu gospodarzył, przeminął, po nim przyszli inni, w końcu folwark przestał istnieć. A charakterystyczne nazwisko nadało już na zawsze nazwę całej tej okolicy („Dajworowe” grunta) i przetrwało do dziś. Choć mało kto jest pewnie tego świadomy…

Kawiory

Interesująca jest też nazwa ulicy Kawiory. Historycznie rzecz biorąc, jest to część dawnej Czarnej Wsi – kiedyś rzeczywiście wioski, dziś to niemal centrum Krakowa. Geneza tej nazwy nie jest oczywista. Najczęściej wywodzi się ją od określenia „Juden Kyrchow”, czyli żydowskiego cmentarza („ kwarim„ – groby). Skąd tu cmentarz? Pamiętajmy, iż Żydzi nie mieszkali od początku na Kazimierzu. Pierwsza dzielnica żydowska w Krakowie usytuowana była w obecnym „kwartale uniwersyteckim”, a więc w rejonie ulic św. Anny i Jagiellońskiej. W obrębie dzielnicy nie było miejsca na cmentarz, zlokalizowano go więc poza murami – ale w tej samej okolicy. Żeby nie było zbyt prosto, cmentarz najprawdopodobniej nie istniał tam, gdzie dziś przebiega ulica Kawiory. Badacze dopatrują się go jednak bliżej miasta, w rejonie obecnego gmachu głównego AGH i ulicy Czystej. Trochę skomplikowane to wszystko. A kwestia nazwy nie uchodzi za rozstrzygniętą ostatecznie.

Gramatyka i retoryka

W niedużej odległości od Kawiorów, jest uliczka o nazwie Gramatyka. Nie Gramatyki, nie żadnego Antoniego Gramatyka (częsty błąd!), tylko po prostu Gramatyka. Tereny te zostały przed wiekami ofiarowane przez ówczesnych właścicieli Akademii Krakowskiej, czyli uniwersytetowi. Z jednym wszakże zastrzeżeniem. Dochody z tutejszego folwarku miały iść na utrzymanie uniwersyteckiej katedry gramatyki. Więcej już chyba nie trzeba wyjaśniać. Można jeszcze wspomnieć, iż dzisiejsza nazwa Gramatyka to jeszcze nic – w przeszłości rejon ten nazywano…”Świnia Krzywda”!

Na zasadzie identycznej analogii powstała nazwa ulicy Retoryka. Zyski z tutejszych gruntów, szły na uposażenie i funkcjonowanie tejże właśnie katedry uniwersytetu. Przykładowo jednak katedra dialektyki również miała swoje źródła dochodów, a mimo to żadna z krakowskich ulic nie dostąpiła zaszczytu mianowania jej podobną nazwą.

Półłanki

Przenieśmy się teraz troszkę dalej od centrum miasta. Konkretnie na ulicę Półłanki. Przeprasza….. kogo? Tajemnicza Półłanka to nie jest postać z jakiejś starej legendy. Wytłumaczenie jest bardziej prozaiczne. Konkretnie rolnicze. Jak wiadomo grunty rolne dzieliły się od średniowiecza na jednostki miary zwane łanami (bądź włókami). I tu należy szukać genezy toponimii tego terenu. Miejscowi „farmerzy” gospodarowali na obszarze mniejszym niż standardowy łan, mianowicie na połowie takiegoż łanu. Pół łanu zaś to dokładnie 15 mórg chełmińskich, czyli 8,9775 ha. Uff, wystarczy…

Isep?

Intrygująca jest też nazwa ulicy Isep. Jakieś pomysły? Okazuje się, że i to określenie ma korzenie głęboko staropolskie. Ispem nazywali nasi przodkowie po prostu piaszczystą wyspę, bądź brzeg („ispa”, „wispa”). Sąsiedztwo Wisły nie pozostawia złudzeń – tak, to jest to! Swoją drogą niepokojące jest też podobieństwo do innego staropolskiego określenia – „osep”, które oznaczało rodzaj płaconej zbożem daniny…

Ulica dla Jana Pawła II

Kontrowersje wywołał swego czasu pomysł nazwania jednej z krakowskich ulic „Totus Tuus“. Patronem tego traktu miała więc zostać dewiza papieża Jana Pawła II („Cały Twój”). Oponenci protestowali, że dziwnie to brzmi i mało kto będzie wiedział o co chodzi. Rzut oka na mapę okolic sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach pozwala stwierdzić jednak, iż włodarze Krakowa dopięli swego. Ulica Totus Tuus istnieje i ma się dobrze.

Gołaśka

Jedną z głównych arterii komunikacyjnych osiedla Wola Duchacka jest ulica o wdzięcznej nazwie Gołaśka. Nazwę to wywodzi się od jednego z tutejszych wzgórz. Był ono pozbawione drzew, a więc „gołe”, „ogołocone” z roślinności. Przetrzebiła ją działalność człowieka, a może od zawsze było po prostu nieurodzajne? Ciekawa nazwa wszakże pozostała i mało komu dziś wiadomo skąd się w ogóle wzięła. Jest za to źródłem żarcików i nieprzebranej ilości teorii na temat jej pochodzenia.

Kukiełek Golkowickich

Z ciekawszych smaczków, na obrzeżach Krakowa znajdziemy ulicę Kukiełek Golkowickich. Żart? Bynajmniej! Sława owych kukiełek była na tyle szeroka, że dotarła aż do samego „Widnia”. I nie chodzi tu o żaden amatorski teatrzyk kukiełkowy czy wiejskie jasełka. Kukiełki to rodzaj wypieku, pszennego pieczywa, wyrabianego nie tylko zresztą w Golkowicach ale w ogóle w okolicach Krakowa. Z kukiełek słyną też na przykład Liszki, ale tylko te pochodzące z Golkowic zasłużyły sobie na ulicę w grodzie Kraka. Widocznie smaczniejsze. Należy nadmienić, że Golkowice administracyjnie nie należą do Krakowa.

Dymarek

Na deser przenieśmy się jeszcze do Nowej Huty. Znajdziemy tam ulicę Dymarek. Niecodzienne określenie różnym osobom może różnie się kojarzyć. Wzięło się zaś od prastarych tradycji hutniczych na tym terenie. Tak, ta gałąź przemysłu funkcjonowała tu na długo zanim Nowa Huta została Nową Hutą. Oczywiście czasy były to inne (około I-III wieku n.e.), więc i technika wytopu żelaza dużo bardziej prymitywna. I właśnie od pradawnych pieców hutniczych – dymarkowych, należy wywodzić genezę nazwy wspomnianej ulicy.

Mało? Nie szkodzi. W następnej części spróbujemy ponownie pochylić się nad kwestiami różnych nazw własnych w Krakowie. Już teraz zapraszamy i do zobaczenia!



Najnowsze wpisy na blogu

Aleje Trzech Wieszczów

Aleje Trzech Wieszczów stały się na początku XX wieku wizytówką Wielkiego Krakowa. Zaś po odzyskaniu niepodległości, również miejscem lokalizacji najbardziej reprezentacyjnych budowli państwowych, ale i…
Read More

Las Wolski okiem geodety

Las Wolski na Bielanach to wyjątkowe, choć wciąż niedoceniane miejsce. W praktyce bowiem, jest to największy park miejski w Krakowie! Wszystko zaczęło się w 1917…
Read More

Kategorie wpisów na Blogu.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *