Kopiec Salwatorski

Kopiec Salwatorski… Tajemniczość kopców krakowskich sprawia, że od dawna snuje się domysły, co do istnienia nieznanych, zaginionych kopców w Krakowie. Wszystko co o nich wiadomo leży w sferze domysłów, radosnych dywagacji, opartych na pojedynczych przesłankach… Bo czasami, wystarczy jedno zdanie w starej książce, by w krainie podwawelskich legend zagościł kolejny kopiec.

Przesłanki za istnieniem salwatorskiego kopca

Tak właśnie narodził się „kopiec salwatorski”, znany też jako „kopiec Bronisławy”. Jedyną przesłanką za istnieniem takowego jest jeden wers, nieukończonego poematu Juliusza Słowackiego – „Król Duch”. W rękopisach nieukończonych tekstów Słowackiego, opublikowanych pośmiertnie, w wydaniu z 1885, znajdujemy fragment nieukończonego Rapsodu III „Króla Ducha” zatytułowany „Piast. Pieśni”, w którym w rozdziale XX możemy przeczytać takie słowa:

„Oni też światłość utaiwszy w sobie,
Opowiadali wielkie boże sprawy
O różnych ludach chodzących po globie –
Walki, podbije, zamorskie wyprawy
O Hunach, Gotach, o tajemnym grobie
Kraka – o wielkim KOPCU BRONISŁAWY,
Na który nieraz zlatywał nieznany
Lud – jak jęczący wieniec żurawiany.”

Koncepcja zaginionego kopca

Z tego jednego tekstu, w kręgach turbosłowiańskich wyroiła się koncepcja zaginionego kopca na Wzgórzu Bronisławy. Rzekomo poświęconego Welesowi, umiejscawianego w okolicy kościoła Najświętszego Salwatora. Niektórzy widzieli go nawet w miejscu Kopca Kościuszki, którym źli „germano-papiści” mieli go zastąpić. Wszystko to jednak czyste wymysły… Ot, radosne bajkopisarstwo… Na żadnym planie sprzed połowy XIX wieku nic takiego nie widać. Nie widać bowiem niczego w formie kopca także na mapach Twierdzy Kraków. Ani gdy Austriacy rozpoczęli budowę w tym rejonie fortów – cytadeli „Kościuszko” w latach 1850-56. Ani przy budowie szańca FS-30 na Salwatorze w latach 1866-67. Krążące po sieci mapki są współczesnymi fake’ami, a i tak pokazują co najwyżej naturalne i dość rozległe wzniesienie w rejonie Salwatora i tyle.

Słowacki coś pomieszał?

O kopcu salwatorskim nie wspomina też żadne inne źródło pisane, zaś sam Słowacki nigdy w Krakowie nie był i najpewniej pomieszał świeżo usypany na Wzgórzu Bronisławy kopiec Kościuszki (1820-23) z legendami o kopcu Krakusa. Miejscowe podania, łączące Salwator z miejscem kultu pogańskiego, wynikają jedynie z analogi ze zwyczajem lokowania pierwszych świątyń chrześcijańskich na miejscu świątyń pogan: ta na Salwatorze ma jednak dość późną metrykę – późniejszą niż dawniej sądzono – bo pochodzi z pierwszej połowy XII w., a źródła kościelne, zwykle lubiące się chwalić zajęciem przez chrześcijaństwo dawnego miejsca kultu pogan, wymownie milczą w tym temacie. Niemały wkład w legendarną interpretację Salwatora miały błędy XIX-wiecznych lingwistów, chcących świątynie pogan nazywać „gontynami” (poprawnie zaś to „kącina” albo „chram”); a że po sąsiedzku stoi, nietypowa bo kolista i gontem[!] pokryta, kaplica św. Małgorzaty i św. Judyty, to jej zaczęto przypisywać niesłusznie pogańskie pochodzenie. I się zaczęło…

#Moundhenge – system krakowskich kopców

Ale także w tej bajce może tkwić ziarno prawdy… Hipoteza #Moundhenge, astronomiczno-geodezyjnego systemu kopców krakowskich, podsuwa pośredni argument za możliwym miejscem kultowym w okolicy kościoła Najświętszego Salwatora. Leży on bowiem dokładnie na zachód od wawelskiego kościoła św. Jerzego, zaś słońce obserwowane z jego okolic wschodzi nad Kopcem Krakusa w połowie jesieni i zimy, zaś nad kościołem św. Wojciecha (również łączonym z dawnym miejscem kultów pogańskich) w połowie wiosny i lata, a kierunki na wawelską katedrę i dawny Kopiec Estery w Łobzowie tworzą kąt prosty. Wszystko to jednak hipotezy bez możliwości weryfikacji archeologicznej, gdyż lokalizacja rzekomego kopca na Salwatorze została doszczętnie zniszczona przez burzliwą historię tych ziem…

_________________________
Ciekawostka ta powstała przy współpracy z akcją Honorowy Południk Krakowski

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.