Dom własny Jana Sas-Zubrzyckiego

Zwykły – niezwykły dom Jana Sas-Zubrzyckiego

Do tej pory, podczas wędrówki Alejami Trzech Wieszczów naszą uwagę zwracają przede wszystkim reprezentacyjne budynki użyteczności publicznej. Teraz jednak odetchnijmy trochę od monumentalizmu. Naszym tematem niech będzie kamienica. Zwyczajna kamienica. Która? A choćby ta, pod adresem al. Słowackiego 7.

Kim był Jan Sas-Zubrzycki?

Jana Sas-Zubrzyckiego nie trzeba chyba miłośnikom Krakowa specjalnie przedstawiać.

Znany architekt, projektant takiej „ikony” jak bajkowy, podgórski kościół św. Józefa. Autor kilkudziesięciu rozmaitych budowli, głównie na obszarze Galicji. Niestrudzony poszukiwacz „stylu narodowego” w architekturze. Co to „styl narodowy”? Taki, który jak najpełniej definiowałby ideę polskości, szczególnie w okresie niewoli. Który byłby możliwie jak najbardziej pierwotny, najczystszy, nieskażony obcymi pierwiastkami. A jednocześnie po prostu odpowiadałby gustom Polaków. Swojego „stylu narodowego” poszukiwały zresztą wówczas także inne nacje. Akurat Sas-Zubrzycki uznał, iż w polskim przypadku, stylem takim może być jedynie gotyk. Nie zważając na to, iż gotyk też przecież przyszedł do nas z zewnątrz… Gardząc kosmopolityczną sztuką gotycką, zmodyfikowano ją nieco tworząc tzw. gotyk nadwiślański. Taki trochę cukierkowy, miejscami może naiwny – ale „swojski”. Mający w sobie dużo malowniczości i pewnego romantyzmu.

„Styl narodowy”

Sas-Zubrzycki projektował swe budynki właściwie tylko w tym stylu.

W poszukiwaniu inspiracji przemierzał wzdłuż i wszerz polską prowincję. Kontemplował rodzimą przyrodę. Dokumentował w swym szkicowniku architekturę ludową. Skrzętnie przelewał na papier misterne ciesielskie detale. W nich właśnie widział „prawdę” naszej architektury, wierzył, że dociera do jej źródeł. Wkrótce potem, większość tego co narysował, przepadło bezpowrotnie pod naporem obu wojen światowych i zwyczajnej modernizacji wiosek i miasteczek… Dobrze, że był ktoś taki, komu chciało się to utrwalić dla nas na papierze.

Przez większość życia Sas-Zubrzycki związany był ze Lwowem, jako profesor tamtejszej politechniki. Przez kilkanaście lat (na przełomie XIX i XX wieku) mieszkał jednak w Krakowie. I tu nasuwa się pytanie: gdzie mógł mieszkać taki ekscentryczny architekt? Jak mógł wyglądać dom człowieka, owładniętego ideą odnalezienia polskiego „stylu narodowego”?

Dom Jana Sas-Zubrzyckiego, al. Słowackiego 7

Stoimy zatem przed wspomnianą kamienicą (ukończoną w 1896 roku) przy alei Słowackiego.

Sas-Zubrzycki zaprojektował ją dla siebie, możemy więc domyślać się, że w pełni odpowiadała ona jego gustom. Jest to najstarszy dom przy tej ulicy, która wówczas nazywała się ulicą Kilińskiego. I była właściwie polną drogą biegnącą wzdłuż nasypu kolejowego. Brzmi niezbyt zachęcająco? Ależ skąd! Wówczas zaczynała się to robić modna okolica, zwana potocznie „poza miastem”(!). Kolej nie tylko nie przeszkadzała – była uważana za coś atrakcyjnego. Dziś też niejeden miłośnik lotnictwa marzyłby o mieszkaniu z widokiem na lotnisko i startujące z niego samoloty (nawet kosztem skrajnego hałasu). Podobnie chyba było i w tym przypadku. Dość powiedzieć, że kilka lat później, podobnie usytuował swój dom Władysław Ekielski (słynna kamienica z basztą na rogu Piłsudskiego i Alei), a i sam Teodor Talowski mieszkał niedaleko. Dodatkowym walorem była bliskość ogrodu rozrywkowego Stanisława Rehmana – później przejętego przez miasto i znanego do dziś jako Park Krakowski.

Tak więc…

Skoro już jesteśmy w pełni świadomi (ówczesnej) atrakcyjności położenia tego domu, to teraz się mu jeszcze przyjrzyjmy. Ano jest to właśnie ten upragniony gotyk nadwiślański. Czerwoniutka cegła, kamienne detale, wykusz z witrażem. Na dachu urocza facjatka. W środku „zakręcona” klatka schodowa z malowidłami. Zdaniem projektanta i właściciela w jednej osobie, dom ten prezentuje „najczystszy” styl narodowy. Tak – jego zdaniem – powinno się budować w całej Polsce. I tylko tak. Budynek tak mu się spodobał, iż tuż obok (w 1899 roku), zbudował dla siebie drugi, całkiem zresztą podobny, tylko większy. W dodatku z wieżyczką, z której wyrasta… kolejna wieżyczka! Cudeńko gotyku nadwiślańskiego. Dla tych, którym wciąż mało, mamy dobrą wiadomość. Poza kamienicą, Sas-Zubrzycki zbudował tez dla siebie willę w podkrakowskim Zabierzowie. Kto ciekaw – niech szuka.

W omawianym tu budynku, mieszkała przez pewien czas słynna rodzina Estreicherów.

Tutaj przyszedł na świat Karol Estreicher – ostatni z tego wielkiego rodu. Kamienica Jana Sas-Zubrzyckiego opatrzona jest (widoczną nad wejściem) sentencją „Pokój Temu Domowi”. Być może dzięki niej, przetrwał on do dziś w nienaruszonym kształcie. Miał więc więcej szczęścia niż styl, który reprezentuje. Gotyk nadwiślański został z czasem zarzucony. „Stylu narodowego” dopatrywano się później w krakowskim renesansie, w baroku czasu dynastii Wazów, w klasycystycznym dworku polskim z ganeczkiem. Ostatecznie wszystkich „poszukiwaczy zaginionych stylów” brutalnie pogodził modernizm, depcząc wszystkie dotychczasowe reguły gry i niepodzielnie dominując w architekturze całego niemal świata, przez następne kilkadziesiąt lat.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.